Microsoft naprawia kolejny błąd: każdy Xbox One zadziała jak devkit, niezależni twórcy sami wydadzą swoje gry

O tym, że Microsoft zamierzał wycofać się ze swojej krzywdzącej niezależnych twórców polityki mówiono od tygodni. Przypomnijmy - według pierwszych informacji mali autorzy nie mogliby wydawać swoich gier samodzielnie. W każdym przypadku potrzebne byłoby podpisanie cyrografu z wydawcą. A no to wielu zwyczajnie nie ma ochoty. Z odsieczą przybyło niejako Sony, zapowiadając "samowolkę" na PS4. Efekt łatwo przewidzieć. Indyki skierowały się w stronę czwartego PlayStation.

Microsoft przejrzał wreszcie na oczy i daje przedsmak nadchodzących zapowiedzi, które zmienią krajobraz niezależnej sceny.

Każda sprzedawana w sklepie konsola Xbox One zadziała jak zestaw deweloperski, czyli specjalny model sprzętu dla twórców gier. Marc Whitten z MS tłumaczy:

Nasza wizja zakłada, że każdy gracz może być twórcą. Że każdy Xbox może posłużyć jako zestaw deweloperski. Że każda gra może wykorzystać możliwości Xboksa One i Xbox Live. To oznacza samodzielne wydawanie, Kinecta, chmurę, osiągnięcia, ekspozycję na Xbox Live. Więcej szczegółów programu i ramy czasowe jego wprowadzania przedstawimy na Gamescomie.

O ile na więcej szczegółów musimy poczekać do konferencji firmy w Kolonii, tak jeden istotny już znamy - funkcje te nie będą dostępne na starcie konsoli. To potwierdza, że zmianę zawdzięczamy złemu przyjęciu planów koncernu i wprowadzana jest niejako na wariackich papierach. Ale lepiej tak niż wcale.

Czego jeszcze możemy się po nowej strategii spodziewać? Microsoft jest świadom kulejącego programu certyfikacji gier i zapowiada zmiany. Ma być szybciej, łatwiej i przyjemniej.

Wygląda na to, że Microsoftowi zostaje jeden problem: wyższa niż u konkurencji cena.

Chyba, że weźmiemy pod uwagę nadszarpnięte zaufanie pamiętliwych graczy. Wtedy problemy są dwa.