Pro Evolution Soccer 2014 pokona Fifę 14?

Co można powiedzieć po kilkudziesięciu meczach w Pro Evolution Soccer 2014? Że to niezwykle nieprzewidywalna gra, a po krótkich testach każdy napisałby coś innego. Przykład? Spotkałem się w sieci z opinią, że bramkarze poprawili swoją grę i nie rzadko dają się zaskoczyć napastnikowi lobem. Czyżby? Ja właśnie w ten sposób strzeliłem kilka pięknych bramek. I gotów jestem napisać, że warto trenować podnoszenie piłki w sytuacjach sam na sam. Świetnie na bramkarzy działają nawet delikatne podcinki. Zagrywanie w ten sposób, gdy golkiper kładzie się nam pod nogami, to świetny i bardzo skuteczny sposób na zdobywanie bramek.

A te niełatwo zdobyć w stary, sprawdzony pesowy sposób, czyli wbiegając w pole karne z boku i strzelając mocną torpedę po długim słupku. Ani mocne, ani mierzone, techniczne strzały nie wchodziły tak łatwo jak kiedyś. To nie wina napastnika (ani strzelającego gracza - co to, to nie!), a zasługa bramkarzy, którzy potrafią wyjmować takie strzały jeden za drugim. To już łatwiej wyjść na pozycję i puścić szczura przy słupku.

 

Testowana wersja gry pochodzi sprzed kilku tygodni, co daje nadzieję, że praca bramkarzy zostanie (już została?) poprawiona. Przydałoby się, bo o ile świetnie radzą sobie z mocnymi strzałami w róg bramki, tak kompletnie nie ogarniają, co mają zrobić z piłką zagraną górą czy to z akcji czy z rzutu wolnego/rożnego. Albo nie wychodzą z bramki, albo wychodzą, ale kompletnie bezsensu, albo po prostu nie są wystarczająco agresywni. Nie przypominam sobie kiedy ostatnio tak łatwo traciłem bramki po rzutach rożnych, ale tutaj po prostu obawiałem się każdego takiego stałego fragmentu gry.

W tym miejscu warto wspomnieć o tym, jak wykonuje się rzuty wolne i rożne. Na ekranie widać parabolę lotu piłki. Możemy podać w punkt, o ile nie przesadzimy z siłą. Dobry gracz jest w stanie bardzo szybko nauczyć się jak mocno naciągnąć pasek, żeby nie posłać gały w kosmos. Wystarczy obrócić kamerę, żeby wybrać kierunek podania, a następnie ustawić kąt - co jest trudniejsze, bo jednak cały czas trzeba trzymać wychylonego analoga. Ale i tak o wiele łatwiejsze niż podawanie w Fifie. Gorzej, że tak samo wygląda wprowadzanie piłki do gry na przykłąd po spalonym. Wolałbym szybko wychylić gałkę i nacisnąć przycisk podania, żeby posłać futbolówkę do najbliższego zawodnika, bo jest to i wygodniejsze, i dzięki temu gra zyskałaby na płynności, ale przynajmniej nie zdarza mi się podawać bramkarzem do przeciwnika, jak w grze EA Sports.

 

Konami ma jeszcze jeden element do poprawy, a mianowicie pracę sędziów. Wydawało mi się, że jest niemożliwe, żeby mylili się przy spalonych, a jednak zdarza się to w przypadku, gdy jeden gracz jest za ostatnim obrońcą, ale nie bierze udziału w akcji, a drugi właśnie wybiega na pozycję. Przede wszystkim jednak sędzia za często daje kartki. I tu już nie chodzi o to, że za niezbyt ostre wślizgi dostawałem nawet czerwo. Przesadą jest jednak, gdy robię wślizg i zawodnik przejeżdża totalnie obok rywala, ale zahacza go ręką, a sędzia od razu pokazuje żółtko. Doszło do tego, że jedyne wślizgi, jakie robiłem, to takie z wyprzedzeniem, żeby zatrzymać piłkę, do której goni napastnik. A i to z wielkim stresem, że sędzia wyskoczy z urojonym faulem i będę grał w osłabieniu.

Te irytujące błędy nie sprawiły, że nie mam ochoty grać w nowe Pro Evo. Nie miały na to szans. Tak, gra jest aż tak dobra. Tempo nie jest szczególnie wysokie, po pierwszych meczach, które rozegrałem ze znajomym zgodziliśmy się, że gra jest raczej powolna. Tu długo buduje się akcje, a dokłada się do tego jeszcze fakt, że jest naprawdę "gęsto" na boisku. Momentami trudno się przecisnąć, co tylko dobrze świadczy o sztucznej inteligencji - zawodnicy wiedzą, jakie mają zadania na boisku i się pilnują. To sprawia, że trzeba kombinować z niekonwencjonalnymi zagraniami, a to z kolei prowadzi do pięknych bramek.

 

Dzięki ulepszonym animacjom i realistycznej fizyce, ale także dzięki temu, że piłkarze ruszają się, szukając dla siebie pozycji, a nie stoją jak wryci, można myśleć o finezyjnych one-two. Podobały mi się nagłe zrywy napastnika, który nie pozostawiał mi wyboru, jak tylko posłać ze skrzydła długie podanie na dobieg. Szybka gra z klepki niczym w dziada jest wręcz wskazana. A przynajmniej tak to wygląda w moim przypadku i cieszę się, że piłka nareszcie chodzi bardzo płynnie. Dla mnie Pro Evo było zawsze zbyt sztywne w porównaniu z Fifą. Teraz zupełnie tego nie odczuwam.

Z drugiej strony nie myślcie, że piłka chodzi jak po sznurku i lepi się piłkarzom do nóg. Nic z tych rzeczy. Dużo zależy od tego jak są ustawieni, pod jakim kątem przyjmują i odgrywają. Długie, mocne podania, czy wrzutki za plecy obrońcy bywają bardzo skuteczną bronią, ale równie często napastnikom zdarza się nie opanować futbolówki. Nigdy do końca nie wiedziałem jak zachowa się piłka. Tym właśnie zachwycałem się grając w FIFA 14 na nowych konsolach (i tego brakuje mi w wersji na starych), a tu proszę - Konami dało radę zrobić to na poczciwej PS3Xboksie, a także naPC. A sami wiecie jak EA potraktowało wersję pecetową swojej piłki w tym roku.

 

Pro Evo kupuje mnie niezliczonymi animacjami przyjęcia i zagrania piłki. W sytuacjach podbramkowych, gdy piłka nieoczekiwanie spada pod nogi napastnika ten często nie wie jak ma zagrać i odruchowo próbuje zareagować, co kończy się pokracznym strzałem, nierzadko niecelnym albo za słabym. Szkoda, że obrońcy też za często nie wiedzą jak zagrać - konkretnie przy rzucie rożnym. Nie wiem po co obrońca biegnie z dwunastego metra w kierunku bramki (gdzie stoją już jego koledzy), przodem do bramki, przyjmuje piłkę na klatę i. wbiega z nią do siatki. Kolejny bug do poprawienia.

To nic, że do dyspozycji miałem tylko cztery zespoły (BayernSantos jeszcze z Neymarem, reprezentację Włoch i reper Niemiec) oraz jeden stadion (ale za to jaka żywa publika, reagująca na to co się dzieje na murawie!). Bawiłem się doskonale i tylko mogę rozpływać się w zachwytach nad fizyką, animacją i wyglądem piłkarzy. No, przynajmniej niektórych, bo nie mogło zabraknąć zawodników, którzy przypominają kompletnie nikogo. Ale tak to jest - najlepiej wyglądają ci piłkarze, którzy są najbardziej znani. Reszta musi pogodzić się z tym, że ich wirtualni odpowiednicy nie są do nich podobni.