CoD: Ghost vs Battlefield 4

Nie, to nie jest recenzja, jest to porównanie obu gier, które w zasadzie mają więcej wspólnego, niż tego co je różni. Co można było powiedzieć o obu seriach po premierami ich najnowszych odsłon (BF4 – premiera 31 października, CoD: Ghost – premiera 5 listopad). Przede wszystkim to, że tryby gry dla jednego gracza zasadniczo różniły się od siebie – przede wszystkim możliwością kierowania pojazdami w tej pierwszej grze.

Porównanie zaczniemy od Call of Duty: Ghost – nie przejmujcie się zbytnio spoilerami – tylko 6 proc. graczy Call of Duty łapie się za fabułę (dane: Infinity Ward), więc z założenia zakładam, że czytający tekst jest w większości, która singla nie tyka – to dobrze. O wątku fabularnym gry warto powiedzieć tyle, że wszystko co ciekawe ma do zaoferowania to już widzieliście na trailerach i gameplayach, a w grze są dwie misje dostępne z psem.

 

Ciekawe ujęcia rodem filmu „Grawitacja” – wszystko, co najlepsze (prawie wszystko) zobaczyliście na trailerach – tak zgadza się, kosmos w Call of Duty: Ghosts ogranicza się do kilkunastu minut spędzonych w prologu i gdzieś pod koniec rozgrywki. Co zatem z pozostałymi misjami. Jak to co? To, co zawsze w Call of Duty. Mianowicie nasz ukochany kraj, jakim jest Ameryka osłabiona konfliktem zbrojnym staje przed nowym zagrożeniem – Federacją – skupiającą kilka narodów Ameryki Południowej. Tylko Duchy mogą zinfiltrować wroga i go unicestwić od środka. Dobrze znane, ale mimo wszystko ,,miodzio''.

Co z kolei ma do zaoferowania czwarta część Battlefielda? Niewiele więcej od CoD: Ghost. Aaa… sorry.. polską pełną lokalizację. Tak dobrze czytacie, nowa gra wojenna od EA oferuje polski dubbing, a w nim jedną z głównych ról zagrała gwiazda serialu „Na Wspólnej” – Joanna Jabłczyńska :) Całe szczęście mamy do wyboru czy chcemy słuchać polskie „gwiazdy” czy oryginał wzbogacony napisami PL.

 

Mniejsza z dubbinigiem, pozostała część fabuły wygląda tak samo, jak polska lokalizacja. W dodatku w BF4pokuszono się o maksymalne uproszczenie rozgrywki. Cała gra skonstruowana jest na zasadzie killroomów gdzie wbijamy na otwartą przestrzeń, zabijemy wszystkich co się pojawia i wskakujemy do korytarza, by przejść dalej, cóż więcej chcieć w końcu chodzi o strzelanie. Sami nie jesteśmy, bo jest nas trzech, ale w walce z przeciwnikiem musimy liczyć na siebie samych, bo nasi kompani sterowani przez komputer to chyba biją Panu Bogu w okno, a jak już kogoś ustrzelą, to aż chce się do nich dobiec i im pogratulować, a medalu nie wspominając, ale medal to dostaniecie wy – drodzy gracze. Po każdej z misji mamy oceniaczkę, która pokazuje nam ile punktów zdobyliśmy. Im większy wynik, tym ładniejsza odznaka i lepszy sprzęt do użytku w kolejnych misjach. Punkty nabijamy za zabicia i drużynowe zagrania. Pomimo tego, że nasz nic-nie-mówny bohater jest zwykłym szeregowcem mającym swego dowódcę, to właśnie on wydaje pozostałym polecenia likwidacji wskazanego celu.

Pochwalić muszę DICE za Frostbite 3 – ten silnik ma potencjał, który już pokazuje na obecnej generacji. Wybuchy, eksplozje, dewastacje budynków i otoczenia w Battlefield 4 wyglądają olśniewająco, przy nich CoD: Ghosts to trochę taki wystrzał z kapiszonu.


Zatem co do singla?

Korytarzowa zabawa ze sztucznym przeciwnikiem w Battlefield 4, czy CoD to wcale nie marnotrawstwo czasu i pieniędzy, można się wciągnąć i nieźle rozerwać, No i nie zapominajcie o multi, a tam to się dzieje! Są gry, które nie powinny mieć trybu multiplayer i są także tytuły, które powinny wystrzegać się kampanii dla jednego gracza. Gdybym jednak miał wybierać, to postawiłbym krzyżyk przy... jedenj i drugiej grze, każda ma coś do zaoferowania, a dzięki multi co najważniejsze się nie nudzi.



Chcesz wypróbować jedną i drugą grę? Zapraszamy do zakupów na Kinguin.pl! 
CoD: Ghosts
 znajdziesz tutaj Interesuje Cię Battlefield 4 kliknij tutaj